"Rozwijamy ofertę
urządzeń i systemów
sterowania o korzystnym
stosunku wydajności
do kosztów zakupu
"
- SDS-Automatyka jest dostawcą
produktów kilku firm zagranicznych,
z czego prawdopodobnie najbardziej
znaną na rynku polskim jest VIPA.
Chociaż w wywiadach publikowanych
w APA unikamy porównywania konkurencyjnych
ze sobą producentów,
w tym przypadku chciałbym zrobić
wyjątek, a naszą rozmowę o działalności
SDS-Automatyka poprzedzić
wyjaśnieniem kwestii istotnej dla wielu
osób z branży. W opisach produktów
VIPA bardzo często pojawia się porównanie
do wyrobów Siemensa, dla
których dostarczane przez Was urządzenia
określane są mianem alternatywnych.
Przeglądając ofertę firmy,
nietrudno zresztą odnieść wrażenie, że
właśnie sterowniki Siemensa były inspiracją
dla inżynierów projektujących
PLC marki VIPA. Jaki jest rzeczywisty
stan rzeczy?
Początek rozwoju VIPA rzeczywiście
wiąże się z Siemensem. Firmę
założył Wolfgang Seel, były pracownik
koncernu Siemens, który w 1985
roku zdecydował się rozpocząć własną
działalność. Jednocześnie z uwagi
na fakt, że środowisko STEP5 dawniej
i STEP7 obecnie są cały czas
wiodącymi w branży automatyki,
pomysłem na rozwój oferty było zaproponowanie
ciekawych rozwiązań
sprzętowych, które byłyby kompatybilne
z tymi narzędziami. W ten
sposób w kolejnych latach powstało
kilka grup produktów, z których
najpopularniejszy jest obecnie system
300S. Jest to PLC, w którym wykorzystywany
jest opracowany przez
VIPA układ scalony
Speed7.
Sterownik
ten, podobnie jak inne oferowane
wyroby, jest własnym opracowaniem
firmy, przy czym zachowana została
kompatybilność względem wymienionej
platformy programistycznej
Siemensa.
Dodam, że w latach 2007‒2008
VIPA otrzymała nagrody, w tym za
CPU systemu 300S, a kilka miesięcy
temu została zaliczona do grona
najbardziej innowacyjnych niemieckich
przedsiębiorstw średniej wielkości.
Sądzę, że jest to potwierdzeniem,
że firma nie kopiuje rozwiązań
od innych producentów, natomiast
rozwija się własną ścieżką, opracowując
konkurencyjne na rynku produkty.
Z kolei dla klientów istotą sprawy
jest samodzielna ocena korzyści
wynikających z zastosowania danego
rozwiązania.
- Czy oferta VIPA w zakresie
sterowników
była tak rozwijana, aby pokryć
jak najszersze spektrum możliwych
aplikacji – tj. od małych maszyn do
systemów rozproszonych?
Tak, w ten sposób zbudowana została
oferta firmy. Jednym z pierwszych
PLC był tutaj wprowadzony na
rynek w 1996 roku sterownik 200V.
Ówcześnie było to jedno z najmniejszych
tego typu urządzeń, a jednocześnie
cechowało się dużą wydajnością
obliczeniową i kompatybilnością ze
STEP7. Sterownik ten z powodzeniem
sprzedawany jest również obecnie.
W kolejnych latach do sprzedaży
wprowadzone zostały urządzenia
100V, które są najmniejszymi PLC
firmy VIPA, a następnie 300V oraz
300S – sterowniki o największych
możliwościach obliczeniowych i liczbie
punktów I/O. Oczywiście wraz
z ich rozwojem opracowane zostało
również oprogramowanie narzędziowe
WinPLC7. Z kolei najnowszym
z rozwiązań oferowanych przez VIPA
jest SLIO, czyli system rozproszonych
wejść/wyjść.
- Czy rozwój oferty
zmierza w stronę
systemów DCS?
Sądzę że jest to nieco za dużo
powiedziane, przynajmniej jak na
chwilę obecną, a ewolucja produktów
dotyczy raczej jedynie obszaru
rozproszonych układów I/O. Chociaż
wyroby takie oferuje wiele producentów,
inżynierowie z VIPA
dostrzegali
brak pewnych rozwiązań w tym segmencie rynku i postanowiono
zaoferować nową grupę produktów,
którą jest SLIO. Są to nowoczesne
moduły wejść/wyjść, które
cechują się bardzo szybką magistralą
wewnętrzną, niewielkimi wymiarami
i łatwością instalacji.
W systemie
zadbano również o wygodny sposób
diagnostyki i oznakowania, a także
rozdzielono w nim część mechaniczną
od elektronicznej, co zmniejsza
ewentualne problemy eksploatacyjne.
Planowane wprowadzenie SLIO
na rynek nastąpi w marcu bieżącego
roku.
Dodam również, że obecnie VIPA
pracuje nad nową generacją sterowników.
Wykorzystane w nich będą
m.in. układy Speed7, który znane
są z urządzeń 300S, przy czym nowe
PLC będą charakteryzować się bardzo
małymi wymiarami. Powstanie
więc mikrosterownik o bardzo dużych
możliwościach obliczeniowych
i komunikacyjnych.
- W ofercie SDS-Automatyka znaleźć
można urządzenia inne niż tylko firmy
VIPA. Jak tworzone było portfolio
oferowanych przez Was produktów?
Naszym celem było zapewnienie
klientom jak największej liczby komponentów
potrzebnych do budowy
maszyn czy generalnie tworzenia systemów
automatyki. Sprzedaż wyrobów
VIPA rozpoczęliśmy ponad 10
lat temu, a w kolejnych latach dołączyliśmy
urządzenia dwóch innych
firm. Obecnie zaoferować możemy
PLC, panele operatorskie, osprzęt komunikacyjny
i oprogramowanie.
Pomimo ciągłej rozbudowy oferty,
naszym core business pozostaje cały
czas sprzedaż
produktów VIPA.
Przez
wiele osób firma kojarzona jest jedynie
ze sterownikami programowalnymi,
jednak w ofercie ma ona też panele
operatorskie, oprogramowanie
i inne produkty. Druga z reprezentowanych
przez nas firm, Lauer, koncentruje
się na produkcji szerokiej gamy
paneli operatorskich. Jej niedawne połączenie
z Beijer dodatkowo rozszerzyło
tę ofertę. Panele, których rynek
jest moim zdaniem jeszcze bardziej
konkurencyjny niż w przypadku PLC,
traktujemy jednak jako uzupełnienie
naszego portfolio. Ostatnią z reprezentowanych
przez nas firm jest Soft ing.
Dostarcza ona m.in. testery magistrali
Profibus, które cieszą się w Polsce
dużym zainteresowaniem służb utrzymania
ruchu, oraz różnego rodzaju
karty komunikacyjne do takich sieci
przemysłowych, jak: Profibus, CAN,
CANopen czy DeviceNet.
- Jeżeli rozszerzanie oferty ma na
celu zapewnienie pewnej jej kompletności,
to dlaczego nie znajdziemy
w niej przykładowo napędów?
Automatyka jest bardzo szeroką
dziedziną techniki, dlatego postanowiliśmy
się specjalizować w obszarze
sterowania. Urządzenia takie jak PLC
są produktami o złożonej funkcjonalności,
przez co ich skuteczna sprzedaż
warunkowana jest dobrą znajomością
produktów i możliwością
skutecznego doradzania klientom
w sprawach technicznych. Innymi
słowy, nie można oferować wszystkiego
i konieczne jest koncentrowanie
się na takich obszarach rynku,
w obrębie których można jak najlepiej
wspierać klientów. Jednocześnie
kwestie takie jak dobór napędów czy
innych komponentów pozostawiamy
firmom integratorskim zajmującym
się wykonaniem danej aplikacji.
- Jak zatem przekonujecie
klientów
do wyboru Waszych rozwiązań? Czy
na rynku automatyki można nadal
oferować same podzespoły, czy konieczne
jest zapewnienie klientom
wartości dodanej do produktów?
Konkurencja na rynku automatyki
jest duża, przez co konieczne jest zaoferowanie
nie tylko dobrych produktów,
ale też odpowiedniego wsparcia
ze strony dostawcy. W pierwszym
z przypadków promujemy m.in. wydajność
oferowanych PLC.
Wiele firm
ma linie technologiczne, gdzie część
mechaniczna pozwalałaby przyspieszyć
produkcję, ale nie pozwala na to
sterownik. Dopiero skrócenie czasu
jego pracy lub użycie PLC o większej
wydajności obliczeniowej zapewnić
może wzrost produkcji i wymierną
korzyść dla klienta.
Oczywiście wydajność nie zawsze
jest czynnikiem decydującym. Wielu
odbiorcom zależy na tym, aby wykorzystywać
kompaktowy sterownik
o określonej funkcjonalności – np.
komunikacyjnej.
Taki PLC powinien
zapewniać użytkownikowi dostęp
on-line w celu diagnostyki systemu,
odczytu danych czy umożliwiać będzie
łatwe podłączenie panelu HMI.
Z tych powodów standardem w przypadku
wyrobów VIPA jest interfejs
do sieci Ethernet.
Poza aspektami technicznymi
chcemy przekonywać klientów naszym
wsparciem technicznym oraz
faktem, że oferujemy dobre produkty
w cenach konkurencyjnych do innych
dostępnych na rynku. Zapewniamy
też możliwość darmowego wypożyczenia
sprzętu na potrzeby testów.
Chociaż jako firma handlowa nie zajmujemy
się działalnością projektową,
staramy się, tak jak to tylko możliwe,
wspierać klientów w rozwiązywaniu
ich problemów aplikacyjnych.
Polskich inżynierów cechuje wysoki
poziom wiedzy technicznej i świadomości
potrzeb.
O ile na Zachodzie
nieraz z pewną lekkością podchodzi
się do zagadnień technicznych, w Polsce
automatycy i projektanci maszyn
bardzo dokładnie analizują przydatność
danych produktów i ich parametry.
Paradoksalnie jednak, chociaż
dla odbiorców
krajowych wciąż
najważniejsze są parametry urządzeń
i koszty ich zakupu, często nie są oni
zainteresowani szukaniem i sprawdzaniem
nowych systemów – takich,
których użycie docelowo przynieść
może wymierne korzyści finansowe.
Bazując na naszych kontaktach z dystrybutorami
automatyki w Niemczech,
Włoszech czy Holandii, mogę
stwierdzić, że z kolei tamtejsze środowisko
inżynierskie jest często bardziej
otwarte na nowe, innowacyjne
rozwiązania.
- Czy nie wynika to jednak z faktu,
że pewne produkty mają na naszym
rynku długą tradycję i stały się
wręcz standardami? Marki takie jak
Siemens, Omron Electronics czy GE
znane są automatykom przecież od
wielu lat…
Z pewnością jest to istotnym faktem.
Jednocześnie ich obecny udział
w rynku wynika również z tego, że
popularyzowały się one w czasach,
gdy na rynku nie było produktów alternatywnych.
Sama VIPA nie jest
zresztą firmą młodą, gdyż oferuje
produkty od 1985 roku, choć przez
lata głównie w krajach zachodnich.
Obecnie na rynku polskim jest kilkudziesięciu
różnych dostawców
PLC
i moim zdaniem zawsze warto poszukać
produktów jak najlepiej dopasowanych
do tworzonej aplikacji.
Wspomniane wcześniej przywiązanie
do pewnych standardów dotyczy
nie tylko klientów końcowych, ale też
integratorów systemów i biur inżynierskich.
Wybór stosowanych przez
nie urządzeń uzależniony jest zazwyczaj
od wymogów ich klientów. Pomimo
więc faktu, że dostawca systemu
ma zwykle świadomość istnienia
różnych rozwiązań, kieruje się często
specyfikacją narzuconą mu przez zleceniodawcę.
Z powyższych powodów w działalności
handlowej w branży automatyki
bardzo ważne są moim zdaniem referencje
dostawcy. W naszym przypadku
są to referencje z firm polskich,
ale też zagranicznych, gdzie wdrożono
produkty VIPA. W kontaktach
z klientami lokalnymi powołujemy
się bardzo często na te ostatnie,
szczególnie gdy dotyczą one przedsiębiorstw
działających w takiej samej
branży.
- Porozmawiajmy o obsługiwanych
przez SDS-Automatyka sektorach rynku.
Kto jest Waszym klientem? Jakie
są najważniejsze branże, w których
działacie?
Działamy jako wyłączny na rynku
polskim przedstawiciel handlowy
trzech firm, a profil obsługiwanych
przez nas klientów jest bardzo szeroki.
Obsługujemy odbiorców końcowych,
którzy realizują inwestycje
we własnym zakresie, oraz firmy pośredniczące.
Do tych ostatnich zaliczyć
można biura inżynierskie oraz
integratorów systemów, z którymi
współpraca jest dla nas bardzo
istotna.
Jeżeli chodzi o obsługiwane branże,
z pewnością najważniejszy jest dla
nas szeroko rozumiany sektor przemysłowy.
Może być to przemysł maszynowy,
ale też zakłady produkcyjne
wykorzystujące PLC do sterowania liniami
technologicznymi. Dotyczy to
w szczególności wszystkich aplikacji,
gdzie konieczna jest duża wydajność
systemów sterowania. Działając we
Wrocławiu, obsługujemy najwięcej
klientów na Śląsku, gdzie jest również
największa koncentracja interesujących
nas firm. Istotnymi obszarami
terytorialnymi są też okolice Łodzi
i Poznania.
- SDS-Automatyka nie jest dużą
firmą i, jak sami stwierdzacie, jej
siłą są współpracujące z Wami firmy
projektowe i integratorskie. Czy
istnieje stała grupa tego typu przedsiębiorstw?
Czy nie mieliście pokusy,
aby samemu zaoferować kompletne
rozwiązania?
Nie, takiej pokusy nie było. Plan
rozwoju SDS-Automatyka
związany
jest z ciągłym budowaniem pozycji
dystrybuowanych firm na naszym
rynku i nie planujemy angażować się
bezpośrednio we wdrożenia. Chcemy
natomiast jak najszerzej promować
nasze marki i przekonywać klientów
do korzystania z tych urządzeń. Jeżeli zaś chodzi o
współpracujące
z nami firmy tworzące kompletne
aplikacje – tak, stała ich grupa istnieje.
W ostatnich miesiącach zachodziły
tutaj też pewne zmiany, gdyż
sytuacja na rynku jest wciąż nie najlepsza
i niektórzy dostawcy cierpią
na brak zleceń. W szczególności dotyczy
to firm obsługujących producentów
z sektora motoryzacyjnego
oraz dostawców maszyn. W tej sytuacji
część firm musiała zmienić swój
profil działalności.
- Obsługując rynek OEM, z pewnością
mieliście okazję obserwować jego
problemy w 2009 roku, które związane
były ze skutkami dekoniunktury w gospodarce.
Jak polski rynek maszynowy
wypada na tle innych krajów?
Sytuacja na naszym rynku była rzeczywiście
zła, szczególnie na początku
2009 roku, jednak w drugiej połowie
zeszłego roku nastąpiła poprawa.
Moim zdaniem i tak mamy powody
do zadowolenia, gdyż dekoniunktura
nie objawiła się w Polsce w takim
stopniu jak w Niemczech, we
Włoszech czy innych krajach Europy
Zachodniej. Tam 2009 rok wiązał się
z bardzo dużymi spadkami, szczególnie
w branży maszynowej.
Oczywiście
trudno jest też bezpośrednio porównywać
wymienione rynki, gdyż polski
sektor OEM jest o wiele mniejszy niż
w przypadku choćby Niemiec. Dodałbym,
że w Polsce kryzys silniej odczuły
firmy opierające swoją działalność
– np. produkcję maszyn – na eksporcie
do wymienionych krajów.
Wnioskiem, który z kolei powinni
wyciągnąć z ostatnich wydarzeń
na rynku dostawcy urządzeń automatyki,
jest konieczność rozwijania
swojej działalności w różnych sektorach
rynku. Zmniejsza to ewentualne
kłopoty w przypadku problemów poszczególnych
branż, takich jak te występujące
w 2009 roku.
- Czy oprócz wahań
koniunktury
trudnością w działaniu krajowych
dostawców branżowych jest fakt,
że wiele kontraktów na urządzenia
i systemy produkcyjne zawieranych
jest poza granicami Polski? Jaka część
rynku dostępna jest dla firm takich jak
SDS-Automatyka?
Rzeczywiście często jest tak, że decyzje
o wyborze dostawcy urządzeń
podejmowane są poza naszymi granicami.
Dotyczy to głównie dużych
koncernów, które tworzą u nas zakłady
produkcyjne, korzystając w tym
przypadku nawet z usług zagranicznych
firm integratorskich.
Wskazałbym tutaj na jeszcze jeden
problem. Dostawcy produktów bardzo
często koncentrują się tylko na
sprzedaży, natomiast nie są zainteresowani
transferem technologii. Widać
to szczególnie na rynku maszyn,
które bardzo często trafiają do nas
z Zachodu – np. Niemiec, natomiast
nie są wykonywane w Polsce, choć
kontrakty te z powodzeniem mogłyby
być obsługiwane przez lokalnych
dostawców.
Co więcej – bardzo często maszyny
takie trafiają do polskich odbiorców
ze szczątkową dokumentacją czy np.
bez kopii programu sterownika.
Użytkownikom urządzeń technologicznych,
które sprowadzane są
z systemami sterowania firmy VIPA,
również oferujemy pomoc i wsparcie
techniczne, co jest zresztą ważnym
elementem polityki SDS – VIPA. Firma
VIPA działa w ponad 60 krajach
i w każdym z nich klienci końcowi
liczyć mogą na wparcie techniczne.
Moim zdaniem jest to szczególnie
ważne dla producentów OEM, którzy
korzystają z tych urządzeń w wytwarzanych
przez siebie i eksportowanych
maszynach.
- Jakie są plany rozwojowe SDS-
-Automatyka w zakresie nowych produktów
i wsparcia klientów?
Planujemy rozszerzanie obecności
w obsługiwanych przez nas sektorach,
rozbudowując portfolio oferowanych
urządzeń. Sądzę, że jednym z szybciej
rozwijających się obszarów produktów
będą, oprócz układów SLIO,
urządzenia pozwalające na zdalny dostęp.
Dotyczy to nie tylko sterowników
z możliwością komunikacji sieciowej,
ale też modemów i ogólnie
systemów komunikacji bezprzewodowej.
Tego typu rozwiązania ułatwiają
diagnostykę systemów, pozwalają na
zmiany programu on-line oraz umożliwiają
zdalny odczyt danych.
Jeżeli chodzi o plany biznesowe,
pracujemy nad zorganizowaniem
centrum szkoleniowego w zakresie
produktów VIPA.
Dotychczas prowadziliśmy
jedynie szkolenia dotyczące
wyrobów firmy Soft ing i krótkie prezentacje
innych naszych produktów.
Chcemy rozbudować tę ofertę o szkolenia
dla inżynierów, gdzie prezentowane
będą konkretne aplikacje. Z tego
powodu, tworząc centrum szkoleniowe,
współpracować będziemy z firmą
zewnętrzną – jednym z naszych partnerów,
która zapewniłaby odpowiednie
wsparcie techniczne. Początkowo
szkolenia prowadzone będą lokalnie
we Wrocławiu, natomiast w przyszłości
również u klientów.
Rozmawiał
Zbigniew Piątek |