wersja mobilna
Online: 408 Sobota, 2016.12.03

Wywiady

Rozmowa z Bogdanem Iwińskim, prezesem zarządu firmy Veritech

czwartek, 03 stycznia 2013 09:13

Specjalizujemy się w tworzeniu aplikacji kontrolno-pomiarowych pracujących w czasie rzeczywistym

  • Uczestnicząc w seminariach prowadzonych przez National Instruments, regularnie spotkać można przedstawicieli firm będących lokalnymi partnerami tego amerykańskiego producenta urządzeń pomiarowych. W szczególności na konferencjach tych od kilku lat obecny jest Pan, prezentując systemy i aplikacje wykonane dla tutejszych klientów. Początki aktywności związanej z produktami National Instruments są jednak wcześniejsze, niż założenie przed pięcioma laty firmy Veritech, i wiążą się z uruchomieniem blisko dekadę temu Polskiego Centrum LabVIEW - obecnie największego w kraju internetowego forum dyskusyjnego poświęconego oprogramowaniu LabVIEW. Skąd pomysł na taką działalność?

Moja przygoda z National Instruments rozpoczęła się właściwie jeszcze dawniej, bowiem podczas studiów. Zawsze lubiłem wyzwania i wybierając temat pracy inżynierskiej postanowiłem zrealizować projekt, który wymagałby wprawdzie nauczenia się korzystania z nowego narzędzia, ale jednocześnie dawał doświadczenie mogące zaowocować w przyszłości.

Był on związany z oprogramowaniem do automatyzacji stanowiska badawczego, do czego użyłem LabVIEW. Było to w dosyć odległych czasach, gdy informacje na jego temat były w Polsce trudno dostępne, przez co musiałem włożyć sporo pracy w ich znalezienie na zagranicznych serwisach. Ostatecznie temat udało się zrealizować, choć z perspektywy czasu oceniam moją pracę inżynierską jako modelowy przykład tego, jak nie należy pisać w LabVIEW.

W kolejnych latach uczestniczyłem w kilku projektach, poznając również przedstawicieli National Instruments w Polsce i kończąc pracę magisterską. W przypadku tej ostatniej zastosowana była już odpowiednia metodologia tworzenia oprogramowania, wtedy też moje zainteresowania zawodowe ściśle ukierunkowały się na systemy związane z LabVIEW.

Mając na uwadze wcześniejsze problemy z pozyskiwaniem wiedzy na ten temat, postanowiłem założyć stronę labview.pl i spopularyzować to narzędzie w kraju. Początkowo zawierała ona m.in. informacje i nowości dotyczące National Instruments oraz samego LabVIEW, a dodatkiem do tego było forum dyskusyjne.

Z czasem polski oddział NI rozbudował własny portal, przez co Polskie Centrum LabVIEW stało się przede wszystkim niezależnie rozwijającym się forum dyskusyjnym. Jeżeli chodzi o moją działalność zawodową, to w kolejnych latach pracowałem m.in. dla gliwickich firm Wasko, później Ente. W każdym z przypadków zawsze gdzieś pojawiało się LabVIEW - w Ente rozpoczęliśmy nawet ścieżkę certyfikacji dla partnerów National Instruments.

W firmie tej zajmowałem się m.in. oprogramowaniem i projektowaniem kompletnych rozwiązań kontrolno-pomiarowych. Współpracowałem przy tym z kolegami odpowiedzialnymi za część mechaniczną, czy dedykowaną elektronikę. W pewnym momencie uznaliśmy, że możemy to samo robić na własny rachunek - był to początek Veritechu.

  • Czy na rynku istniał wtedy popyt na usługi związane z tworzeniem oprogramowania? Jak rozpoczęła się działalność firmy?

O tym, że istnieje zapotrzebowanie na tego typu usługi, wiedziałem na podstawie wcześniejszych doświadczeń. Różnicą pomiędzy pracą dla kogoś, a działalnością na własny rachunek było jednak to, że w pierwszym z przypadków stał za nami zwykle duży kapitał. Z kolei działając samemu musieliśmy zaczynać od zdecydowanie mniejszych projektów, co pozwoliło nam w początkowym okresie zebrać doświadczenia i referencje.

W Veritechu od samego początku rozpoczęliśmy ścieżkę certyfikacji jako partnera National Instruments. Zaczęły się też pojawiać zapytania od firm zewnętrznych związane z usługami modyfikacji oprogramowania, czy też tworzenia projektów od podstaw. Od początku działalności wzorowałem się na innych firmach o podobnym profilu działających na świecie - takich jak przykładowo czeski Elcom, amerykański DSA (Data Science Automation) i innych partnerów National Instruments.

Są to również integratorzy systemów, którzy nieraz po kilku-, kilkunastu latach działalności osiągnęli milionowe obroty, jeżeli chodzi o samo oprogramowanie, a do tego stabilną pozycję na rynku. Veritech jest na początku tej drogi - działamy dopiero od pięciu lat, a w praktyce nawet krócej, gdyż na początku musieliśmy zmagać się z redukcjami inwestycji w przemyśle ze względu na globalny kryzys. Chciałbym, abyśmy ugruntowali naszą pozycję i specjalizację, ale nie tyle w konkretnych sektorach, co pod względem oferowanych rozwiązań i jakości świadczonych usług.

Na rynku istnieje bowiem bardzo wiele firm tworzących oprogramowanie, ale są to zazwyczaj rozwiązania dla systemu Windows i generalnie pisane w popularnych w branży językach programowania.

Tymczasem tworzenie złożonych, wielokanałowych systemów kontrolno-pomiarowych, które są zsynchronizowane ze sobą i działają w czasie rzeczywistym, wymaga odpowiedniej wiedzy i doświadczenia bazującego na już wykonanych projektach. W mojej ocenie LabVIEW jest nie tylko wspaniałym środowiskiem projektowym, ale też narzędziem pozwalającym na taką daleko idącą specjalizację.

  • Jak pozycjonujecie się obecnie na rynku? Czy postawienie na bliską kooperację z National Instruments sprawdziło się? Z kim jeszcze współpracujecie?

Działamy jako integrator systemów oferujący usługi w zakresie tworzenia aplikacji testujących i pomiarowych, w szczególności systemów wbudowanych. Zdecydowana większość naszych projektów to złożone układy kontrolno-pomiarowe pracujące w czasie rzeczywistym, w których korzystamy m.in. z urządzeń NI PXI oraz NI CompactRIO. Produkty te dobrze sprawdzają się w tego typu projektach, zapewniając dużą dokładność pomiarów i szybkość przetwarzania danych oraz możliwość wykorzystania wbudowanych w nie układów programowalnych FPGA.

Jednocześnie mogą one pracować w trudnych warunkach środowiskowych - np. bardzo niskich temperaturach. Korzyści związane ze współpracą z National Instruments są wielorakie - dają np. możliwość kontaktu ze specjalistami czy też korzystania z pewnych upustów, które wypracowane zostały przez lata na bazie obrotów.

Jednak tym, co jest dla firm takich jak nasza najważniejsze, jest dostęp do źródła projektów i zleceń. National Instruments nie zajmuje się wdrożeniami - wykonuje co najwyżej tzw. proof of concept, czyli pokazuje potencjalnemu klientowi, że dany problem można rozwiązań z wykorzystaniem jego produktów. Nie jest to jednak gotowa aplikacja i w przypadku klientów chcących zakupić kompletny system polecane są usługi partnerów.

W Polsce istnieje kilka tego typu certyfikowanych firm partnerskich, działają też osoby zajmujące się bardziej niszowymi zagadnieniami - np. systemami do analizy wydajnościowej maszyn wirujących. Veritech ma obecnie status srebrnego partnera National Instrument, co pomaga nam w działalności. Nie musimy dzięki temu również dużo inwestować w marketing, za to możemy skupić się na działalności inżynierskiej.

Jeżeli chodzi o kontakty z innymi firmami na rynku, to współpracujemy również z dystrybutorami czujników. National Instruments ma wprawdzie wiele bardzo dobrych produktów, jednak chcąc dostarczać kompletne systemy musimy nieraz sięgać po wyroby innych dostawców. Przykładem jest choćby Keyence, z którym współpraca przynosi obustronne korzyści. Część klientów szuka bowiem nie tylko pojedynczych czujników, ale chce kupić gotowy system pomiarowy - w takich przypadkach konieczne są usługi integratora systemów.

  • Co możecie zaoferować klientom w Polsce? Czy Wasze zlecenia pochodzą obecnie nadal głównie z National Instruments?

Na początku działalności bazowaliśmy na projektach, których źródłem była przede wszystkim firma National Instruments, a dokładniej jej klienci. Obecnie obsługujemy też kontrakty, które pochodzą bezpośrednio od odbiorców końcowych. Tymi ostatnimi są zarówno przedsiębiorstwa, z którymi już wcześniej współpracowaliśmy, jak też takie, które nas znalazły dzięki referencjom.

Najwięcej naszych projektów dotyczy oprogramowania, a więc tego, na czym znamy się najlepiej. Szukamy możliwości obsługi wdrożeń pozwalających nam zebrać doświadczenie w innych obszarach - np. związanych z mechaniką czy elektryką. Jest to dla nas o tyle ważne, gdyż widzimy tutaj obszar do rozwoju działalności w przyszłości. Potrzeby polskich klientów są bardzo różne. Czasami odbiorca ma gotowy system mechaniczny i potrzebuje stworzenia oprogramowania pomiarowo-sterującego.

Czasami też firma już korzysta z jakiejś aplikacji, ale chce ją zmodyfikować - w takiej sytuacji tworzymy nowe elementy oprogramowania i zmieniamy te istniejące. Spotykamy się też z przypadkami, gdzie klient ma do rozwiązania określony problem techniczny, co wymaga kompleksowego podejścia i stworzenia stanowiska pomiarowego pod klucz.

Zajmujemy się wtedy projektem, piszemy oprogramowanie, dostarczamy sprzęt kontrolno-pomiarowy i dokonujemy uruchomienia. O ile dawniej musieliśmy posiłkować się podwykonawcami w zakresie wspomnianej mechaniki, od pewnego czasu możemy praktycznie sami dostarczać kompletne rozwiązania. Zmiana ta była dla nas o tyle ważna, że bez takich możliwości stracilibyśmy możliwość obsługi części rynku.

  • W jakich branżach działacie? Kogo obsługujecie i jakie są to zlecenia?

Ważną grupę naszych klientów stanowią jednostki badawczo-rozwojowe i naukowe. Wykonywaliśmy zlecenia dla kilku polskich politechnik oraz dla instytutów - związanych choćby z lotnictwem, energetyką czy techniką wojskową. Niedawno wraz z Akademią Marynarki Wojennej w Gdyni zrealizowaliśmy projekt modułu pomiarowego do badania parametrów fizycznych środowiska podwodnego, z kolei dla Instytutu Energetyki w Warszawie opracowaliśmy układ do akwizycji danych z elementów pomiarowych w piecu służącym do badania procesów spalania.

Aczkolwiek jedną z naszych ciekawszych i jednocześnie bardzo ważnych aplikacji była ta wykonana dla Instytutu Lotnictwa, który uczestniczył w międzynarodowym projekcie DRESS realizowanym przez Laboratorium Badań Podwozi Lotniczych. Jej szybka realizacja otworzyła nam drogę do zautomatyzowania kolejnych znajdujących się tam stanowisk.

Dzięki tym modernizacjom proces testowania i generowania raportów skrócony został w niektórych przypadkach z kilkunastu, kilkudziesięciu godzin do pojedynczych sekund. Takie usprawnienie w znaczący sposób przełożyło się zaś na liczbę testów wykonywanych dla klientów. Współpracujemy również z różnymi firmami przemysłowymi, w szczególności z sektora motoryzacyjnego. Przykładami są tutaj WABCO, VALEO oraz TRW.

Interesujemy się też transportem szynowym - niedawno wykonaliśmy system pozwalający na pomiary profilu kół tramwaju, przy czym pomiar dokonywany jest bez zatrzymywania się pojazdu na stanowisku pomiarowym. W naszej działalności obsługujemy zarówno nieduże, kilkudziesięcioosobowe firmy, jak też korporacje.

W przypadku tych ostatnich jest łatwiej, jak sądzę, wdrożyć nietypowe rozwiązania, gdyż osoby są tam często otwarte na nietypowe propozycje. Firmy te mają również odpowiednie zaplecze pozwalające na sfinansowanie projektów - oczywiście o ile uprzednio pokażemy, że czas zwrotu inwestycji będzie odpowiednio krótki.

W małych firmach nacisk położony jest zazwyczaj na to, aby system był tani. Ostatni z warunków nie sprzyja faktowi, że dostarczamy rozwiązania jednostkowe, wręcz prototypowe, które dodatkowo muszą być często wdrożone w krótkim czasie. Chciałbym pochwalić się jeszcze jednym realizowanym obecnie projektem, którym jest system do zarządzania inteligentnym budynkiem (BMS).

Bazuje on na platformie sprzętowo-programowej National Instruments i pozwala na zarządzanie budynkiem pod kątem energetycznym oraz funkcjonalnym. Opracowujemy wyjątkowe na rynku rozwiązanie, które korzystać może z przewodowych i bezprzewodowych rozwiązań dostępnych na rynku.

Nie mamy więc, jak widać, konkretnej specjalizacji branżowej, a w każdym z projektów musimy mierzyć się z nietypowym problemem. Taka zresztą jest idea stojąca za samymi produktami National Instruments - można przy ich użyciu wykonać bardzo różne systemy, odpowiednio dobierając elementy składowe i definiując funkcjonalność z wykorzystaniem oprogramowania LabVIEW.

  • Tego typu działalność, choć z pewnością jest ciekawa, stanowi wyzwanie pod względem biznesowym. Co jest ważne dla zagwarantowania efektywnej współpracy z klientami?

Rzeczywiście przy każdym projekcie istnieją duże ryzyka, gdyż spotykamy się z nowymi klientami, nową wiedzą i odmiennymi technologiami. Z drugiej strony pozwala nam to na działanie w pewnych niszach, gdzie jest znacznie mniejsza konkurencja ze strony innych firm. Jest to zupełnie inny rodzaj biznesu niż dostarczanie powtarzalnych systemów czy też standardowych urządzeń pomiarowych.

Do odnoszenia sukcesów w realizacji tego typu projektów konieczne jest zaangażowanie osób umiejących spojrzeć na problem w sposób nieszablonowy i zaproponować optymalne rozwiązanie. Liczy się też odpowiednie podejście do współpracy z odbiorcami, którzy z klientów stają się naszymi partnerami.

Zależy nam, aby ci ostatni komunikowali się z nami już na etapie planowania swojego projektu. Jednocześnie stawiamy na tworzenie odpowiedniej jakości dokumentacji projektowej - zanim zaczniemy pisać program czy też projektować urządzenie, chcemy mieć już wcześniej opisane jak najwięcej założeń wdrożenia.

Podejście takie ma sens z kilku powodów. Klient może lepiej określić swój przyszły budżet i decydować o realizacji projektu, my również możemy odpowiednio planować nasze działania. Jednocześnie to, że poświęcamy dużo czasu na wstępne rozmowy z odbiorcą, pozwala na odpowiednie zdefiniowanie projektu.

Nieraz okazuje się też, że klient miał błędne założenia i podstawy samego projektu wymagają modyfikacji. Czasami też w firmach istnieje problem z wewnętrzną komunikacją. Tak było przykładowo u jednego z klientów, gdzie warunki wdrożenia ustalaliśmy na wielu spotkaniach, przy czym na każdym obecnych było po kilka osób z różnych działów.

Ów iteracyjny proces trwał bardzo długo, ponieważ chcieliśmy mieć dobrze opisany założony końcowy efekt i dzięki temu samo uruchomienie zajęło tylko cztery dni. Naszym celem jest właśnie to, żeby ostatni etap projektu trwał jak najkrócej - a osiągnąć to można jedynie poprzez odpowiednio zaplanowany dialog z klientem.

  • Jakie są Wasze plany rozwojowe? Czy model działalności przyjęty przez Veritech można polecić innym, niewielkim lub dopiero powstającym firmom branżowym?

Przystąpiliśmy do ścieżki szkoleniowej, która pozwoli nam uzyskać w National Instruments specjalizację firmy zajmującej się systemami wbudowanymi. Obejmuje to m.in. zaawansowane architektury czasu rzeczywistego oraz rozwiązania z FPGA, czyli platformy takie jak NI RIO oraz PXI. W naszej codziennej działalności jesteśmy też otwarci na kontakty z uczelniami wyższymi, w tym uczestnictwo w programach praktyk czy przy realizacji prac dyplomowych - również doktorskich.

Zresztą stałe współpracujemy też ze studentami - być może część z nich dołączy w przyszłości do naszego zespołu. Obserwując zagraniczne przedsiębiorstwa, które w podobnej do nas działalności osiągnęły sukces, sądzę, że naszą przyszłością jest zaoferowanie kompletnych rozwiązań. Rozwój w tym kierunku podjęliśmy już zresztą pewien czas temu.

Korzystając z pakietu urządzeń oraz oprogramowania pochodzących od dużego, wiarygodnego dostawcy i dokładając do tego własne doświadczenie oraz wartość dodaną w postaci innowacyjnych rozwiązań i aplikacji, możliwe je st nie tylko rozwijanie własnej firmy, ale też zajmowanie się zawodowo niebanalnymi, nowatorskimi zagadnieniami technicznymi.

  • Dziękuję za rozmowę.

Zbigniew Piątek

 

zobacz wszystkie Nowe produkty

Przywieszki do kabli do zastosowań w trudnych warunkach środowiskowych

2016-12-02   |
Przywieszki do kabli do zastosowań w trudnych warunkach środowiskowych

Nowe poliestrowe przywieszki do kabli B-7598 firmy Brady zaprojektowano do zastosowań w trudnych warunkach środowiskowych. Po zadruku taśmą barwiącą R-6000 zapewniają one odporność na promieniowanie UV, ekstremalnie wysokie i niskie temperatury, pył, deszcz i środki chemiczne.
czytaj więcej

Komputer na zakres temperatur pracy -40...+75°C z mikroprocesorem Core i7 i dwoma slotami PCI

2016-12-02   |
Komputer na zakres temperatur pracy -40...+75°C z mikroprocesorem Core i7 i dwoma slotami PCI

Schweitzer Engineering Laboratories (SEL) powiększa ofertę komputerów przemysłowych rodziny SEL-3360 o nowy model z sufiksem "E" różniący się od wcześniejszych modeli dwoma wbudowanymi slotami dla kart PCI. Jest to komputer bezwentylatorowy o szerokim dopuszczalnym zakresie temperatur pracy od -40 do +75°C, odporny na wyładowania ESD do 15 kV i udary mechaniczne do 15 g.
czytaj więcej

Nowy numer APA