Dokument wytycza kierunek transformacji dla polskiej energetyki, stawiając na uelastycznienie systemu, rozwój magazynów energii, modernizację sieci, a także wzrost znaczenia inteligentnego zarządzania zużyciem prądu, co w praktyce oznacza, że budynki staną się aktywnymi uczestnikami systemu energetycznego.
Unijne wymogi i nieuchronne terminy
Zmiana rynkowego podejścia do energii to nie tylko efekt lokalnych strategii, ale przede wszystkim unijnego prawa. Zgodnie z dyrektywą dotyczącą efektywności energetycznej (EED), przedsiębiorstwa będą musiały obowiązkowo wdrożyć system zarządzania energią do 11 października 2027 roku. W Polsce trwają już prace nad przepisami wdrażającymi ten wymóg. Na tym etapie obowiązek dotyczy firm o największej energochłonności - średnie roczne zużycie energii w danym przedsiębiorstwie musi przekraczać próg 85 TJ w perspektywie ostatnich trzech lat. Eksperci zaznaczają jednak, że to tylko początek szerszych zmian na rynku.
– Dzisiaj mówimy o progu 85 teradżuli, ale można spodziewać się, że z czasem będzie on obniżany. Tego typu regulacje zwykle obejmują stopniowo coraz większą grupę przedsiębiorstw. Dlatego warto przygotować się wcześniej, zamiast czekać do ostatniej chwili – mówi Grzegorz Pióro, Technical Development Manager w SPIE Building Solutions.
Dane zamiast intuicji
Firmy najczęściej decydują się na spełnienie nowych wymogów poprzez wdrożenie normy ISO 50001. W przeciwieństwie do standardów skupionych na dokumentacji, jest to norma o charakterze inżynierskim, bazująca na pomiarach, analizach i decyzjach podejmowanych na podstawie rzetelnych danych. Wymaga to odejścia od intuicyjnego planowania modernizacji – samo przekonanie o zyskach z wymiany instalacji już nie wystarczy. Przed każdą inwestycją konieczne jest wyznaczenie linii bazowej, czyli precyzyjne zmierzenie dotychczasowego zużycia energii z uwzględnieniem sezonowości i charakterystyki wykorzystania budynku.
Przykładem obrazującym tę zmianę jest modernizacja oświetlenia. Standardowa wymiana świetlówek na oprawy LED pozwala zaoszczędzić około 50% energii, jednak pełen potencjał ujawnia się przy zastosowaniu inteligentnego sterowania natężeniem światła (np. w oparciu o czujniki obecności w magazynach), co jest wstępem do ciągłego doskonalenia.
– Kluczowe nie jest samo wdrożenie rozwiązań technicznych, lecz możliwość zmierzenia efektów ich pracy zgodnie z ujednoliconą metodologią. Dopiero porównanie wyników przed i po modernizacji pozwala odpowiedzieć na pytanie, ile energii rzeczywiście udało się zaoszczędzić, jaki był wpływ inwestycji na koszty oraz które elementy wymagają dalszej optymalizacji – podkreśla Grzegorz Pióro.
Oznacza to, że modernizacja infrastruktury to nie jednorazowe wydarzenie, lecz proces ciągłego monitorowania i szukania kolejnych oszczędności. Pierwszym krokiem, szczególnie w zakładach przemysłowych, jest identyfikacja najbardziej energochłonnych urządzeń i to od nich rozpoczyna się optymalizację.
Zarządzanie energią priorytetem zarządów
Czasy, w których firmy traktowały rachunki za prąd wyłącznie jako stały koszt działalności i bezrefleksyjnie płaciły wyższe stawki, odchodzą w przeszłość. Koszty te stanowią obecnie tak duży udział w budżetach, że zarządy oczekują wiarygodnych wskaźników ROI (okresu zwrotu z inwestycji) z projektów takich jak własne źródła odnawialne, pompy ciepła czy magazyny energii. Również partnerzy biznesowi coraz częściej wymuszają na swoich dostawcach określoną dojrzałość organizacyjną i współpracę opartą na jednolitych standardach, co skłania firmy do wdrażania ISO 50001 jeszcze przed wejściem w życie przepisów.
– Wdrożenie ISO 50001 nie jest wyłącznie projektem formalnym. To również inwestycja w rozwój kompetencji zespołów technicznych. Ujednolicenie metod pomiaru, stosowanie wspólnych procedur oraz wykorzystanie tych samych protokołów pomiarów i weryfikacji sprawiają, że efektywność energetyczna staje się powtarzalnym procesem, a nie pojedynczym sukcesem konkretnego projektu – zauważa Grzegorz Pióro.
Nie bez znaczenia jest także sposób raportowania. Automatyczne łączenie danych z systemów BMS oraz liczników w przejrzyste raporty pozwala zarządom na szybką ocenę oszczędności finansowych i realnego zmniejszenia emisji dwutlenku węgla.
Dla przedsiębiorstw, które obejmą nowe przepisy EED, to ostatni dzwonek na działanie. Pełne wdrożenie systemu zarządzania energią trwa zwykle około roku, więc czekanie na ostateczny kształt krajowych ustaw może grozić niedotrzymaniem unijnych terminów. Przyszłość rynku energetycznego należy do firm bazujących na systematycznej optymalizacji i mierzalnych dowodach, a nie jedynie na rynkowych deklaracjach.
Źródło: SPIE Central Europe