Roboty współpracujące i mobilne to komplementarne ze sobą komponenty nowoczesnej automatyzacji

| Wywiady

- Coboty otwierają szereg nowych możliwości robotyzacji tam, gdzie dotychczas prace były wykonywane manualnie - i przez ten pryzmat warto na nie patrzeć - mówi Marcin Gwóźdź, wiceprezes ds. sprzedaży w ProCobot

Roboty współpracujące i mobilne to komplementarne ze sobą komponenty nowoczesnej automatyzacji
  • Roboty mobilne MiR oraz współpracujące UR to dwie kluczowe grupy produktów oferowanych przez wrocławską firmę ProCobot. Czy traktujecie je rozdzielnie, czy raczej są one komplementarne ze sobą?

Całość to dla nas "nowoczesna robotyka" i nie robimy między nimi rozdziału. Wymienione roboty - współpracujące i mobilne - zresztą pasują do siebie, bowiem w wielu aplikacjach wymagana jest elastyczność cobota połączona z transportowaniem towarów na większe odległości. Wtedy też można mówić o autonomicznym, mobilnym i jednocześnie współpracującym z ludźmi robocie mobilnym.

Pewne różnice pomiędzy dwoma typami maszyn występują natomiast w aplikacjach. W przypadku robotów współpracujących możemy zwykle znaleźć jakiś niewielki proces, pojedynczą stację i, nie ingerując w pozostałe procesy, wdrożyć w zakładzie cobota. Również mniejsze i generalnie różnorodne firmy to domena zastosowań produktów Universal Robots. W ich przypadku cykl produkcyjny może być natomiast na tyle krótki, że trudno zaproponować również użycie mobilnego. O ile ten ostatni może być łatwo skonfigurowany, aby jeździł od punktu A do B, o tyle musimy mu przygotować towary do odbioru i miejsce do ich oddawania. Mówimy tu o infrastrukturze i zmianach, które muszą poprzedzić implementację takiego robota w zakładzie. Stąd też na zautomatyzowany transport decydują się przede wszystkim firmy duże - motoryzacyjne, AGD czy spożywcze.

  • A jak wygląda to w Polsce?

Najważniejszy jest dla nas przemysł, w szczególności branża automotive. Jest to zresztą sektor najpopularniejszy, jeżeli chodzi ogólnie o automatyzację czy robotyzację. W ostatnich latach nieźle rozwijała się branża spożywcza, gdzie klienci zaczynają odczuwać problemy, które wcześniej mogły nie być tak dokuczliwe - z pozyskiwaniem pracowników, zapewnianiem powtarzalności, jakości czy terminowej produkcji. W ich przypadku automatyzacja stała się właściwie jedyną drogą do pozostania konkurencyjnym.

Dodatkowo w poprzednich dekadach wiele firm globalnych otwierało w Polsce swoje zakłady produkcyjne, co podyktowane było głównie możliwościami taniej produkcji. Warunki się jednak zmieniły, stąd też przedsiębiorstwa poszukują rozwiązań, które pozwolą im usprawniać produkcję, aczkolwiek bez konieczności wprowadzania totalnych zmian.

Sądzę, że również z perspektywy naszych dostawców Europa Środkowo-Wschodnia, w szczególności Polska, to szybko rosnący rynek. Można u nas obserwować podobną różnorodność branż i aplikacji, jak ma to miejsce globalnie, a także podobne wymogi co do wspierania klientów. Dodatkowo w regionie mamy dzisiaj do czynienia z bardzo małym bezrobociem - owe braki pracowników de facto sprzyjają inwestowaniu w roboty współpracujące i mobilne.

  • Jak rozwijać rynki związane z tymi maszynami?

Nowoczesna robotyzacja zdecydowanie wymaga edukacji i rozwoju potrzeb klientów. Dzięki rosnącej popularności cobotów i robotów mobilnych powstają dzisiaj centra kompetencji, gdzie osoby z przemysłu mogą nauczyć się technologii i zastosowań tych maszyn w kontekście własnych potrzeb produkcyjnych. Firmy szukają też rozwiązań i miejsc do testowania własnych projektów. Widzimy przy tym trend, że nowymi technologiami zainteresowane są również średniej wielkości i mniejsze firmy.

Do polskich przedsiębiorstw docieramy m.in. poprzez wydarzenia takie jak coroczne Forum Cobotyki czy też organizowane przez nas seminaria. Celem jest pokazywanie, że nowe roboty są dostępne, łatwe do wdrożenia i do zaprogramowania. Od tego zaczynamy. Staramy się przy tym nie mówić o zbyt wielu detalach technicznych, a skupiamy się na potencjalnych korzyściach z wdrożeń. Dopiero po tych dyskusjach następuje wizyta u klienta i rozpoznanie jego potrzeb. Na podstawie naszych doświadczeń wskazujemy w zakładach te miejsca, gdzie robotyzacja zapewni atrakcyjny czas zwrotu z inwestycji i najlepiej uświadomi korzyści ze zmian.

  • Jakie są to miejsca?

Jesteśmy zwolennikami podejścia, aby robotyzację rozpoczynać tam, gdzie będzie z nią najłatwiej. W zakładach produkcyjnych często spotykamy się z myśleniem, że warto rozwiązać najtrudniejszy problem, z którym w danym momencie boryka się firma. Ale nie jest to dobra droga, bowiem aplikacja będzie trudna, spowoduje zniechęcenie i może się nie udać. Stąd też zachęcamy do startowania z projektami najprostszymi, aby później, już na bazie pozyskanych doświadczeń, rozszerzać zastosowania robotów. Nasze rozwiązania nie mają więc wywracać produkcji do góry nogami, a jedynie stanowić jej stopniowe usprawnianie.

Warto też, aby decyzje klienta były w pełni świadome. Przykład Tesli i nieudanej robotyzacji linii produkcyjnej Modelu 3 pokazuje, że nie warto automatyzować wszystkiego naraz. Rozwój powinien być inkrementalny, następować krok po kroku.

  • Jak wygląda wsparcie aplikacyjne przez Was oferowane?

Aplikacjami zajmujemy się zarówno sami, jak też wykonujemy je z naszymi partnerami. Bardzo ważnym elementem jest tu stworzenie rozwiązania proof-of-concept, którym demonstrujemy możliwości robotyzacji w firmie. Dzięki temu, że mamy partnerów specjalizujących się w określonych, bardziej złożonych aplikacjach - np. skręcania, klejenia czy paletyzacji, możemy wspólnie szybko zaproponować coś sprawdzonego, co z sukcesem funkcjonuje u innych użytkowników.

Po latach działalności na rynku mam ważne spostrzeżenie - ważną rolą dostawców technologii robotycznych jest dobre prowadzenie firm, które dopiero rozpoczynają swoją przygodę z robotyzacją. Jeżeli się im źle doradzi, to ich pierwszy projekt może być jednocześnie ostatnim. Rozmawiam z wieloma przedstawicielami przedsiębiorstw, którzy zwlekają ze swoimi decyzjami inwestycyjnymi właśnie dlatego, że kiedyś spotkali na swojej drodze kogoś, kto źle lub wcale im nie doradził. Teraz nie są przekonani do automatyzacji. Stąd też absolutną koniecznością jest przeprowadzenie klienta przez całą jego drogę do robotyzacji. Chcemy ją zacząć, ale też wspólnie zakończyć. Dla nas to nie tylko sprzedaż produktów, ale pełne doradztwo i kompleksowy rozwój.

  • Na koniec pytanie o scenariusze zastosowań cobotów. Widywałem takie maszyny w polskich zakładach, aczkolwiek rzadko kiedy pracowały one bezpośrednio z ludźmi…

Uważam, że czasami mylnie pojmujemy rolę robotów współpracujących. Pierwsze wyobrażenie jest takie, że znajdują się one obok pracownika, coś mu przykładowo podają lub robią to co on. Oczywiście też tak może być, bo coboty są bezpieczne, aczkolwiek na maszyny te powinniśmy patrzeć szerzej. Współpraca dotyczy każdego etapu wdrożenia - od instalacji, poprzez programowanie, w tym prowadzenie ręczne, po późniejszą obsługę i zmiany zastosowań. Nawet, gdy dojdzie do jakiejś kolizji, to operator może podejść do cobota i go po prostu przestawić.

Weźmy jako przykład spawanie i firmę, która ma niewielkie, zmieniające się serie produktów. Nie jest to typowo aplikacja współpracująca, ale jednak maszyna sama nie "wymyśli", jak ma działać w takim procesie. Stąd też człowiek współpracuje tutaj z robotem, ucząc go procesu dla obrabianych detali, a potem kontrolując jego pracę. Coboty otwierają szereg nowych możliwości robotyzacji tam, gdzie dotychczas prace były wykonywane manualnie - i przez ten pryzmat warto na nie patrzeć.

  • Dziękuję za rozmowę.

Zbigniew Piątek