Na świecie w 2019 roku przy użyciu 5,5 tys. takich maszyn przeprowadzono 1,25 mln zabiegów. Aktualnie europejskimi liderami wykorzystującymi roboty medyczne są Niemcy i Włochy, gdzie odpowiednio pracuje 130 i 120 systemów da Vinci. Operacje przeprowadzone z użyciem robota minimalizują prawdopodobieństwo wystąpienia powikłań, zmniejszają utratę krwi podczas zabiegu i pozostawiają mniejsze blizny pooperacyjne, co pozwala skrócić czas rekonwalescencji pacjenta.
Według raportu przygotowanego pod koniec roku ubiegłego przez Upper Finance i PMR, w Stanach Zjednoczonych jeden robot chirurgiczny przypada na 100 tys. mieszkańców, w Europie na 800 tysięcy, a w Polsce - jeden przypada na 6,5 mln mieszkańców. Joanna Szyman z Upper Finance twierdzi, że w kraju wielkości Polski powinno działać około 40-50 robotów da Vinci. Biorąc pod uwagę sposób finansowania opieki medycznej, rozwój rynku oraz warunki ekonomiczne, do końca 2023 może funkcjonować 30 takich urządzeń.
Finansowanie nie jest jedyną przeszkodą w rozwoju zrobotyzowanych operacji w Polsce. Kolejną z nich, która w całej opiece zdrowotnej hamuje rozwój zabiegów tego typu, jest niewystarczająca liczba wykwalifikowanej kadry medycznej, zdolnej do obsługi tak skomplikowanego sprzętu.
Robot da Vinci pomaga w optymalizacji ruchów operatora poprzez eliminację naturalnego drżenia mięśni i poprawia pole widzenia. To pozwala na zawężenie obszaru wykonywanej operacji chirurgicznej, a także na wykonywanie wysoce precyzyjnych nacięć.
W Polsce dystrybutorem systemu da Vinci jest firma Synektik.
Źródło: naukawpolsce.pap.pl